ona tańczy dla mnie? ;-)

Pobyt na podlaskiej wsi oraz fenomen internetowej popularności piosenki zespołu Weekend „Ona tańczy dla mnie” skłoniły mnie do chwili refleksji nad zjawiskiem szeroko w tym kraju znanym, a zwanym disco-polo. Oprócz polityki, kwestii religijnych i związków homoseksualnych, mało jest rzeczy wzbudzających tak skrajne emocje i dzielących ten naród. Jakoś tak się złożyło, że Podlasie uważane jest za kolebkę disco-polo, choć podobno już od jakiegoś czasu Śląsk stanowi dla nas całkiem realną konkurencję. Tak czy inaczej, ja 27-letnia Podlasianka z krwi i kości, przyznaję, że disco-polo zawsze stanowiło powód do dumy i wstydu jednocześnie. Pamiętam czasy podstawówki, gdy w siódmej klasie (taaaak, podstawówka nie zawsze miała sześć klas, a nieporozumienie zwane gimnazjum pojawiło się w polskim systemie edukacji dopiero jakiś czas temu łapiąc w swe macki rocznik 1986) na wycieczce szkolni koledzy postanowili rozsławić Białystok, bodajże w Olsztynie, skandując donośnie hasło: „Idzie Białystok, stolica disco-polo”, a nauczycielki spowił całun zażenowania. Pamiętam też, że i sam Białystok „promował” ten rodzaj muzyki poprzez najsłynniejszy wówczas klub, na szkolnych korytarzach zwany „Premierą”, a i kilka lat później niewiele się zmieniło, gdyż białostocka brać studencka na Juwenalia zapraszała klasyków gatunku w postaci zespołów takich jak Boys czy Akcent. Co ciekawe, takie imprezy brutalnie odsłaniały prawdę o tych, którzy „z disco-polo nie mieli nic wspólnego” – około 23.00 po kilku piwach nagle większość piosenek znali na pamięć. Potem nastąpiły czasy wielkiego wstydu, wszyscy w pośpiechu wyrzucali, a co bardziej sentymentalni upychali na dno szafek kasety magnetofonowe i płyty, stacje radiowe i telewizyjne z Polsatem na czele przestały nadawać „wieśniackie programy”, bijące rekordy popularności, bo nagle wszyscy postanowili być poważni i reprezentować wyższy poziom. Wyłom nastąpił kilka lat temu, gdy królujący na wiejskich, podlaskich potupajkach od ponad 10 lat (!) przebój „Kanikuły”, pojawił się na kanale VIVA Polska i w warszawskich dyskotekach. Potem jeszcze chwila przerwy na otrząśnięcie się z szoku co bardziej zażartych przeciwników takich rytmów i mamy… w Polsacie znów grają disco-polo (patrz program „Studio weekend” – co znaczące, program o tej nazwie gościł swego czasu na antenie TVP Białystok), powstał kanał Polo TV, a zespół Weekend z kawałkiem „Ona tańczy dla mnie” króluje na YouTube. Czy to się szerszej publiczności podoba czy też nie – to, co zostało zepchnięte na margines i miało być pogrzebane żywcem, wśród ludu przetrwało i zdaje się powracać z jeszcze większą siłą. Choć zawsze znajdą się ludzie pokroju niejakiego Łozo, dla których wspomniany Weekendowy kawałek „to rzyg”, pora chyba przyznać, że disco-polo było, jest i prawdopodobnie będzie, a gatunkowy szlagier „Jesteś szalona” (którego autorem, jak mi się zdaje, jest pochodzący z Podlasia Janusz Konopla – a przynajmniej słyszałam, że Pan ów do autorstwa się przyznaje) i tak kojarzy cała Polska. Może więc zamiast tracić czas i nerwy na oświecanie społeczeństwa jakież to bezwartościowe, dać sobie spokój i przestać udawać, że nóżka pod biurkiem nie tupie, gdy „Ona tańczy dla mnie”…

A tutaj coś, dla wciąż nieświadomych, który temat muzyczny podbił w ciągu ostatnich kilku tygodni programy informacyjne chyba wszystkich stacji telewizyjnych w tym kraju:

http://www.youtube.com/watch?v=8vLKUrvNIPs

http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/717411,ksiadz-czuje-sie-zaszczuty-hit-disco-polo-na-lekcji-religii,id,t.html?cookie=1

http://www.youtube.com/watch?v=JvxG3zl_WhU

http://www.youtube.com/watch?v=YdXr6epIwF0

http://www.youtube.com/watch?v=O-__C83RNV0

http://www.youtube.com/watch?v=F_hXqGKXOKA

http://www.youtube.com/watch?v=095l44rv4PY

Reklamy

One thought on “ona tańczy dla mnie? ;-)

  1. To nie takie proste, jakby się wydawało. Naprawdę są w tym kraju miliony ludzi, którzy owych „Kanikuł” nigdy nie słyszeli, nie jeździli po wiejskich dyskotekach, nie byli stałymi bywalcami wesel. I dla wielu z nich Weekend z anturażem lidera to po prostu szok i wieśniatwo.
    Odsądzanie tego od czci i wiary sensu oczywiście nie ma. To muzyka użytkowa, jak 100 lat temu oberki i mazury – nota bene – dużo trudniejsze do zagrania niż zaprogramowanie sekwencera. Bawić się przy niej można, pomnażać zyski też. A do zabawy – w demokracji prawo ma każdy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s