„i więcej nic nie pamiętam” – adina blady-szwajger

„Przez 40 lat po wojnie byłam lekarzem. Wierzę, naprawdę wierzę, że lekarzem jest się po to, żeby zawsze i wszędzie ratować życie. Przez te 40 lat nie odstąpiłam od tego nigdy. Ale gdzieś pod spodem zawsze myślałam, że nie mam prawa. Nie mam prawa do wykonywania zawodu! Bo przecież nie zaczyna się pracy lekarza od prowadzenia ludzi zamiast do życia – do śmierci. I z tym zostałam. Do teraz. I nic nie pomaga, że wiem, że to wszystko było właśnie po to, żeby ratować życie ludzkie, że to wszystko było konieczne, ale po drodze było coś nie tak, jak trzeba. Może za ciężkie na resztę życia?” – Adina Blady-Szwajger „I więcej nic nie pamiętam”

Słyszałam już głosy, że z historią polskich Żydów podczas wojny, jest jak z dobrych chwytem marketingowym – sprzeda się zawsze, wywołując przy tym całą gamę emocji od smutku po złość. I wiem, że mamy już Marka Edelmana, Henryka Makowera, Adama Czerniakowa… , ale tych świadectw nigdy dość.

Właściwie zaczęło się od pewnego artykułu w „Wysokich obcasach”, artykułu-wywiadu z córką Adiny Blady-Szwajger, artykułu, który był krzykiem dziecka. Wynikało z tych wspomnień, że Adina Blady-Szwajger nie była dobrą matką, a momentami po prostu nie była nią wcale. Nie chciała? Nie umiała? Niemożność odpowiedzi na te pytania, skłoniła mnie do przeczytania wspomnień „lekarki z getta”, jak zwało ją wielu. I przestałam szukać odpowiedzi, bo nikt z nas, żyjących współcześnie, nieświadomych i niezdolnych nawet do wyobrażenia sobie realiów wojennych, nie ma prawa szukać uzasadnienia dla jej ułomnego macierzyństwa. Bo jakie może być macierzyństwo, jeśli nie ułomne, po podaniu chorym dzieciom śmiertelnej dawki morfiny, by nie wpadły w ręce Niemców? Jakie może być macierzyństwo po dokonaniu aborcji, bo „podczas wojny dzieci nie mają prawa się rodzić”?

Te urywane relacje z warszawskiego getta i późniejszego okresu, gdy Adina pracowała jako łączniczka Żydowskiej Organizacji Bojowej zapisane zostały szybko, podczas choroby autorki, gdy ona sama obawiała się, że umrze i nie zdąży tych wspomnień utrwalić. Milczała 40 lat nim uświadomiła sobie, że jej powinnością jest przekazanie wiedzy o tym, co było kolejnym pokoleniom.

Trudno pisać o książce „I więcej nic nie pamiętam” jak o literaturze, gdy nawet autorka, mówi, że „to nie jest literatura”. To zlepek wspomnień, zapisany językiem może nie wyzutym z emocji, ale dość chłodnym i zdystansowanym. Jako łączniczka ŻOB Adina Blady-Szwajger, musiała nauczyć się kontrolowania emocji, ukrywania strachu… i takie są te wspomnienia, nawet gdy mowa o rzeczach dla przeciętnego odbiorcy strasznych jak: cierpienie, agonia, śmierć, życie w upodleniu, relacja nadal pozostaje rzeczowa, nawet nazwanie emocji nie likwiduje tego uczucia dystansu. Paradoksalnie, ten język wzmacnia przerażający obraz wojny, wyłaniający się ze wspomnień.

Na początku tego wpisu umieściłam fragment, którym kończy się książka. Jedyny fragment, w którym autorka umieściła wszystkie emocje: ból, cierpienie, żal, smutek, a przede wszystkim olbrzymie poczucie winy, które okazało się być piętnem na całe życie. Piętnem dla lekarza, ale przede wszystkim dla człowieka.

Polecam bardzo: http://www.swiatksiazki.pl/i-wiecej-nic-nie-pamietam-adina-blady-szwajger,p90076522.html

http://www.polityka.pl/kultura/ksiazki/recenzjeksiazek/1503954,1,recenzja-ksiazki-adina-blady-szwajger-i-wiecej-nic–nie-pamietam.read

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s