„listy z dolnego miasta” – krzysztof gedroyć

Zakochałam się w tej książce od… pierwszego listu. Zakochałam się nawet bardziej niż w „Piwonii…”, a może nie bardziej tylko po prostu inaczej. Nie da się tego zakochania doprecyzować, zamknąć w jakiejś formule, szufladzie, oprawić w ramki, tak jak nie da się stworzyć pełnego, zamkniętego opisu tej książki. „Listy…” bowiem przekraczają granice, rozdzielają, łączą, mieszają… Proza to niby, ale poezją pachnąca, że list napisane, ale takich listów nigdy w życiu nie widziałam. Tu niebo spotyka się z ziemią albo odwrotnie.

„Listy…” to podróż po mieście, mieście, które znam, w którym się wychowałam, gdzie nadal mieszkam. Czytając, rozpoznawałam charakterystyczne punkty, nazwy ulic. Zgadzały się opisy miejsc, a jednocześnie wszystko było jakby inne. Choć można tę książkę czytać z mapą w ręku, topografia jest jedynie punktem wyjścia dla głębszych rozważań o współczesności, problemach egzystencjalnych, o charakterze samego miasta i żyjących tu ludzi.

Chciałabym napisać więcej, ale brak mi słów. „Listy…” po prostu trzeba poczuć. Polecam bardzo:

http://www.wrotapodlasia.pl/pl/wywiady/gedroyc.htm

http://www.gedroyc.gv.pl/k3.html#listy

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/127192/listy-z-dolnego-miasta

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s