„czarownica z portobello” – paulo coelho

Już dawno tak bardzo nie chciało mi się pisać o przeczytanej książce. Tyle, że jeśli nie napiszę na ten temat choć kilku zdań, akt lektury wydaje mi się niepełny. Więc piszę…

„Czarownica z Portobello” to już moja kolejna próba zmierzenia się z fenomenem Paulo Coelho, a dokładniej kolejna próba zrozumienia tegoż fenomenu. Jak do tej pory, przypadła mi do gustu tylko jedna powieść tego autora, o ile dobrze pamiętam „Alef”. „Czarownica…” nie zmieniła tego stanu rzeczy.

Powieść jest historią młodej dziewczyny, jako dziecko zabranej z rumuńskiego sierocińca przez libańską parę. Kobieta u progu dorosłości rozpoczyna poszukiwania sensu własnego życia, odnajduje biologiczną matkę, odkrywa miłość do tańca, który pozwala jej wpadać w trans, poznaje tajemniczą Eddę, wierzącą w kult Wielkiej Matki… po drodze rodzi dziecko, rozbija cudzy związek i prowadzi przedziwne spotkania w Londynie, dzięki którym zyskuje sławę jako „czcicielka Szatana” i „czarownica z Portobello”.

Charakterystyczną cechą tej powieści jest polifoniczność. Narracja przybrała formę fragmentów wypowiedzi poszczególnych osób, związanych z główną bohaterką. Nie brak typowych dla Coelho słów kluczowych jak „nadzieja” czy banalnych „mądrości” w stylu Miłość nie jest nawykiem, zobowiązaniem ani długiem (…)miłość po prostu jest. Pseudoreligijny i pseudomistyczny bełkot.

Całość czyta się… hmm…szybko, ale jak mawia mój przyjaciel Jerzy „nic z tego nie wynika”. No może poza tym, że za druk i oprawę odpowiadały Białostockie Zakłady Graficzne. – przynajmniej ludzie mieli pracę. Nie polecam, ale jakby ktoś chciał:

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/23305/czarownica-z-portobello

Reklamy

„pasja według św. hanki” – anna janko

z kontynuacjami tak już niestety bywa, że bardzo często rozczarowują. „pasja…” jest kontynuacją „dziewczyny z zapałkami” i jest rozczarowaniem.

zacznijmy jednak od początku czyli od tematu. no bo temat, owszem, ciekawy bardzo – niespełna czterdziestoletnia Hanka, żona, matka dwójki dzieci, wdaje się w romans. zdradza męża z kochankiem, kochanka zaś z mężem i obu przy tym kocha. gdzieś w międzyczasie rozbija do spółki z kochankiem dwie rodziny, swoją i jego, doprowadza wspomnianego kochanka do załamania, na co dowodem są przygotowania do popełnienia przez niego samobójstwa, a mąż wdaje się w romans z niejaką Marleną, co absolutnie nie przeszkadza mu sypiać z własną żoną, (bo niby czemu?), tak jak i nie przeszkadza mu, że własna żona sypia z kochankiem. sytuacja, choć mocno osadzona w polskiej rzeczywistości, jest rodem z brazylijskich telenowel. nie znam też żadnego polskiego mężczyzny, który ze stoickim spokojem tolerowałby, graniczącą z obłędem sytuację.  układ jest chory, a główną bohaterkę w okolicach trzysta dwudziestej strony zaczęłam uważać za chorą psychicznie.

co do stron ilości… jest ich ponad trzysta sześćdziesiąt, z czego lwią część zajmuje poetycki bełkot o niczym na przemian z porównywaniem życia seksualnego ludzi do życia seksualnego zwierząt. spokojnie można by zmniejszyć objętość tejże lektury o połowę, może wówczas czytelnik, czyli w tym wypadku ja, nie odniósłby wrażenia, że książka jest wymęczona, za długa, chwilami wręcz nudna, a ilość stron wynikała z umowy z wydawcą, nie zaś z realnej potrzeby opowiedzenia o miłości i zdradzie przed czterdziestką.

nie ma wątpliwości, że anna janko talent pisarski posiada, ale nie ilość zapisanych słów świadczy o wartości dzieła. tym razem Hanka utonęła w słowotoku.

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/135709/pasja-wedlug-sw-hanki