24 godziny

myśl najbardziej podszyta strachem

napięte mięśnie

oczekują ataku nicości

 

tsunami zalewa oczy

lexotan topi w szlamie świadomość

haust zatyka aortę dusząc serce

 

noc przesączona przez chusteczkę higieniczną

dzień zaaplikowany chemicznym uspokojeniem

24-godzinne harakiri

Reklamy

narodziny świtu

Budzik zadzwonił wcześnie. Zbyt wcześnie jak na dobrowolne utknięcie pod stosem książek – miłości i zobowiązań w jednym. Okno odstraszało ciemnością. Zaparzyłam herbatę, schowałam się w olbrzymi sweter mojej mamy i patrzyłam jak powoli atrament nocy zmienia się w szarość poranka. Widziałam dziś jak rodzi się świt… było pięknie.