„crysis: eskalacja” – gavin smith

Kiedy widzę na okładce książki coś, co jest połączeniem człowieka i maszyny do zabijania, włos mi się jeży na głowie, gdy na okładce czytam: „(…) fabularny pomost między grami (…)” – odczuwam słabość. Fantastyka mnie przeraża, zwłaszcza ta, gdzie atakują obcy, krew się leje hektolitrami, a kawały mięcha spadają na wszystkie strony. Okazuje się, że mogą być obcy, krew i mięcho, a i tak uda się stworzyć całkiem przyzwoitą książkę.

„CRYSIS: Eskalacja” to zbiór opowiadań, w których przewijają się ci sami bohaterowie: Psycho, Prorok, doktor Asher i inni. Choć każde opowiadanie jest odrębną narracją, dopiero jako razem dają szerszą perspektywę, perspektywę całości. Ludzkość jest już po kontakcie z obcą cywilizacją, Cepidami, stojącymi na znacznie wyższym poziomie pod względem rozwoju technologicznego. Władzę nad światem stopniowo zdobywa korporacja CELL, uzależniająca od siebie ludzi po to, by powołać ich następnie w szeregi korporacyjnej armii. Rodzi się ruch oporu wobec CELL, niedobitki Cepidów ewoluują, ludzkość skazana jest na walkę z obcym najeźdźcą i własnym postkapitalistycznym wytworem.

Choć świat stworzony na kartach tej książki jest wytworem wyobraźni, uczucia i emocje bohaterów pozostają bardzo realne. Ta książka stawia pytania, o to czym jest honor i lojalność, o to jak daleko można przesunąć granicę człowieczeństwa i co się dzieje, gdy ją przekroczymy. Gavin Smith przedstawia możliwy scenariusz upadku ludzkości, upadku, którego przyczyną wcale nie jest inwazja z kosmosu, a bezduszność i zachłanność człowieka.

Doskonała lektura dla fanów fantastyki.

http://www.insignis.pl/book/index/73/CRYSIS–Eskalacja.html

Reklamy

„assassin’s creed objawienia” – oliver bowden

Swoją przygodę z książkami z serii “Assassin’s Creed” zaczęłam troszkę przypadkiem i nie z własnej woli. Po przeczytaniu pierwszej części „Renesansu” przyjęłam, że zakładany odbiorca nie jest ambitny, jest za to fanem gier komputerowych, więc przeczyta tę książkę z uśmiechem. Na wszelkie niedoskonałości przymknęłam oko, tłumacząc sobie, że i takie lektury są potrzebne. Potem pojawiło się „Bractwo” – część druga i zarazem kontynuacja losów Ezia Auditore da Firenze. Utrzymana w tym samym klimacie, równie mało ambitna, ale skoro już przyjęłam, że nie o ambicję tu chodzi, to niech będzie. Przyszła jednak część trzecia „Tajemna krucjata” (i wcale nie kontynuacja losów Ezia), przy której wyczerpała się moja cierpliwość w stosunku do tej serii: koszmarna książka, koszmarnie napisana. Bo czy to gust czytelniczy mi się wyostrzył czy może język, nagle straciłam wszelką tolerancję dla banału, głupoty i bezmyślnego nadużywania krwi na kartach powieści.

Kiedy więc pojawiła się część czwarta, załamałam ręce, ale że kieruję się w życiu prostą zasadą „trzeba poznać, by ocenić” – cierpliwie przeczytałam. I werdykt brzmi – jest to najlepsza z czterech części „Assassin’s Creed”. Przede wszystkim nieporównywalnie lepszy język, styl, sposób narracji, któremu nareszcie bliżej do ksiązki niż gry komputerowej. Tak jak w poprzednich przypadkach, nie jest to lektura ambitna, bo gdyby to jakoś sklasyfikować nazwałabym tę historię typową przygodówką. Ale jest i tajemnica, i romans, i przyjaźń i zakończenie, które podnosi wartość tej książki w moich oczach. Po trzech tomach bijatyk, rozlewu krwi, agresji, główny bohater u kresu życia odkrywa co tak naprawdę ma wartość, co sprawia mu radość, pozwala odczuwać szczęście.

Jest w tym czwartym tomie sporo nawiązań do poprzednich części, więc pewnie trudno by mi było sprawnie się poruszać w tym gąszczu przygód i wspomnień bez ich znajomości – to z kolei sprawia, że każdy potencjalny czytelnik powinien rozważyć czy faktycznie chce poświęcić swój czas na przebrnięcie przez grubo ponad tysiąc stron, by dotrzeć do satysfakcjonującego finału.

Nadal nie jestem fanką tego typu powieści, etykietka „na podstawie gry” już pewnie zawsze będzie wzbudzała we mnie obawy, ale ten świat jest piękny przez swoją różnorodność, z niej możemy czerpać i wybierać, ona pomaga nam stworzyć własne wzorce tego, co piękne i wartościowe, więc cieszę się, że przytrafiła mi się ta czterotomowa podróż z Asasynami – pozwoliła ukształtować gust i nauczyć się wyrażać krytykę.

http://www.insignis.pl/book/index/67/Assassin-s-Creed–Objawienia.html