ślizgawka uczuć

to nie był żar. płomień zgasł dawno, popiół rozwiał wiatr i tylko czarna plama po ognisku nijak nie mogła zarosnąć zieloną trawą.

to nie był żar. ciepło pełznące gdzieś z zewnątrz osiadło na skórze, rozmrażając warstwę po warstwie, wnikając coraz głębiej, przywracając martwe tkanki do życia.

to nie był żar. metafora ognia od początku wydawała się nie na miejscu, nie występowało szaleństwo żywiołu, delikatność doznań oprószyła mózg.

to nie był żar. zima wywlokła nagość na białą płachtę śniegu, zmrażając to, co odtajało.

ślizgawka uczuć.

Reklamy