„kobieta i mężczyźni” – manuela gretkowska

Świetna książka. Sprzed kilku lat, ale bardzo aktualna. Są oczywiście elementy charakterystyczne dla Gretkowskiej: kobieta, mężczyźni, seks, zdrada…., ale jest też coś nowego, niespodziewane spoiwo – depresja.

Główną bohaterką jest Klara, kobieta, z całkiem poukładanym życiem, której jedynym szaleństwem było chyba porzucenie tradycyjnej medycyny na rzecz akupunktury. Wszystko zmienia się, gdy mąż Klary – Jacek, ambitny architekt popada w depresję. Początkowo troskliwa i czuła żona, nie radząc sobie z apatią męża, przerywaną nadaktywnością i wybuchami gniewu, zaczyna skupiać się na sobie, zastanawiać nad własnymi potrzebami i szukać sposobu na odnalezienie się w nowej, niezwykle trudnej sytuacji.

Gdzieś obok Klary i Jacka, funkcjonują w tej opowieści postaci Joanny i Marka, jak dla mnie – znacznie ciekawsze. Joanna to typowa Matka Polka, wydaje się, że jej głównym zajęciem jest rodzenie dzieci i troszczenie się o rodzinę. Niby jest szczęśliwa, ale uwierają ją ambicje, chęć zrobienia czegoś dla własnej satysfakcji, dla siebie. Marek to przede wszystkim… przykładny katolik, dla którego katolicyzm stał się sposobem na życie – dosłownie, bo mężczyzna pracuje w katolickich mediach. Wiara, rodzina i patriotyzm to najważniejsze dla Marka wartości, którym podporządkowuje również (albo się stara) swoją żonę. Od momentu, gdy poznajemy Joannę i Marka, do końca książki ich życie ulega całkowitej przemianie. Joanna z kury domowej zmienia się w zaradną właścicielkę cukierni, Marek poznaje smak zdrady, poświęca to, co wcześniej uważał za święte na rzecz zauroczenia wyuzdaną dentystką Elżbietą i przechodzi na buddyzm. Całość przypomina nieco farsę i pewnie dlatego, zaskakuje uświadomienie sobie, ile w tym wszystkim prawdziwego życia…

To, co zawsze ceniłam w książkach, to przełamywanie stereotypów, dotykanie tematów tabu, nazywanie wprost tego, o czym w realnym świecie się nie mówi, co się omija niczym kolonie trędowatych. W „Kobiecie…” to temat depresji u mężczyzn. Już samo słowo depresja, dla wielu brzmi abstrakcyjnie, skoro nie widać jej na zdjęciu rentgenowskim, to znaczy, że jest jedynie wymysłem, a już depresja jako choroba, na którą zapadają mężczyźni to jakieś nieporozumienie, absurd. Otóż nie. Zdarza się zarówno kobietom jak i mężczyznom i tak – wywraca życie do góry nogami. Kto choćby otarł się o ten stan, wie, że potem nic już nie jest takie jak wcześniej. Polecam.

fot. materiały wydawnictwa
fot. materiały wydawnictwa

Tytuł: Kobieta i mężczyźni

Autor: Manuela Gretkowska

Wydawnictwo: Świat Książki

Rok wydania: 2007

ISBN: 978-83-247-0557-3

Reklamy

„major” – marcin ciszewski

Polacy są dość przywiązani do historii. Lata zaborów zrobiły swoje w świadomości wielu pokoleń, echa odczuwalne są do dziś. U jednych przejawia się to całkiem zdrowym patriotyzmem, rozumianym jako działanie na rzecz ogółu, u innych znaczenie słowa patriotyzm zostało wypaczone i oznacza wrogość wobec wszystkiego, co nie jest polskie i katolickie. Paradoksem jest też nasze myślenie o historii. Społeczeństwa wspominają zwycięstwa, my zazwyczaj świętujemy klęski, porażki i męczeństwo (poważny wyjątek – odzyskanie niepodległości), jakby rola Chrystusa narodów została nam przypisana na wieki wieków, amen. A gdyby tak móc tę naszą historię zmienić? Poprawić, ulepszyć? Marcin Ciszewski postanawia pogdybać i trzeba przyznać, robi to całkiem dobrze. Sam pomysł z podróżą w czasie nie jest niczym wyjątkowym, ale tworzenie historii alternatywnej to już wyzwanie. Przede wszystkim wymaga znajomości realiów opisywanych czasów, a z tym autor „Majora” zdaje się nie mieć problemu. Przeniesienie wiedzy i technologii z roku 2007 do roku 1943 to zabieg ryzykowny, ale i niezwykle ciekawy, pod warunkiem, że żołnierze z przyszłości nadal pozostaną ludźmi, a nie niezwyciężonymi maszynkami do zabijania w stylu Hollywood. Całe szczęście Marcin Ciszewski wykazuje się jako pisarz dużą dojrzałością i skupia się raczej na tworzeniu plastycznych osobowości niż przeistaczaniu ich w superbohaterów.

Gdzieś na poziomie szkoły średniej zgubiła się moja fascynacja historią, zaczęłam traktować ją jako przymus. „Major” na nowo rozbudził zainteresowanie przeszłością, choć dopiero około 70  strony dałam się porwać fabule. Bardzo przyzwoita lektura. Polecam:

http://warbook.pl/?k=79