„sam & riko” – agnieszka wiszowata, paulina engen

Tym razem coś dla maluchów i ich rodziców. „Sam & Riko” to opowieść o małym chłopcu i jego wielkim psie. Choć na okładce przeczytamy, że „Sam i Riko wszystko robią razem”, właściwsze byłoby chyba stwierdzenie, że wszystko robią równolegle: uczą się czystości, poznają znaczenie słowa przedszkole, idą do lekarza, przeżywają swój pierwszy, publiczny występ.

Świat przedstawiony w książce Agnieszki Wiszowatej i Pauliny Engen, to świat widziany oczyma dziecka. Bardzo ciekawa perspektywa, sugerująca rodzicom na co maluchy zwracają uwagę. Riko przyjmuje w tym świecie rolę nie tylko przyjaciela, jego obecność bywa też bodźcem do nauki. Sam, obserwując rodziców, uczy się, że Riko to nie zabawka, a członek rodziny, o którego należy dbać. Poza tym małemu chłopcu łatwiej jest oswoić to, co nowe, zrozumieć pewne kwestie, nauczyć się określonych zachowań, widząc, że dotyczą one także jego czworonożnego przyjaciela, np. fakt, że Riko poszedł do psiego przedszkola (szkolenie), sprawia, że Sam mniej się boi swojego pierwszego dnia w przedszkolu.

„Sam & Riko” to nie tylko książka dla dzieci, ale też doskonała lektura dla rodziców. Pomiędzy wierszami autorka przemyca informacje czytelne jedynie dla dorosłych jak np. to, że szkolenie psa to konieczność, zwłaszcza, gdy w domu jest dziecko lub jak ważne jest aktywne uczestnictwo rodziców w życiu dziecka (poruszyła mnie scena z Karolem, którego mama nie może przyjechać na występ w przedszkolu).

Jedynie rozdział „Sam & Riko to chłopaki!” wzbudził we mnie na chwilę pewien… hmm… opór. Pojawia się tam kwestia różnic pomiędzy chłopcami i dziewczynkami. Nie chodzi tu o różnice fizyczne, autorka opisuje dwoje dzieci różnej płci: dziewczynka przebiera lalki, chłopiec buduje wieże z klocków i bawi się w pościgi. Chociaż do tej pory Janka i Sam bawili się razem, nagle coś się zmienia – ona zajmuje się modą, on nie rozumie dlaczego już nie spędzają czasu jak kiedyś. Mama Samka tłumaczy mu więc, że Janka to dziewczynka i dlatego czasami woli bawić się lalkami, a mając do wyboru puzzle z księżniczką i samochodami, wybierze prawdopodobnie te z księżniczką. Cóż… nie sądzę bym znała lepszy sposób na wyjaśnienie dziecku dlaczego dziewczynki często wolą księżniczki niż samochody, ale jestem gorącą przeciwniczką podziału dziecięcych zabaw, zawodów czy domowych obowiązków na męskie i kobiece. Ten, wspomniany wcześniej opór, wynika także z tego, że sama jako dziecko bawiłam się ciężarówką i autobusem, skakałam przez płoty, wpadając w pokrzywy, biegałam z kijami w rękach i kapeluszem z paproci na głowie i miałam więcej kolegów niż koleżanek. Na szczęście Agnieszka Wiszowata tego podziału zabaw na dziewczęce i chłopięce dokonuje w sposób ostrożny i taktowny, dając dzieciom sygnał, że tak może być, ale nie musi, czego najlepszym dowodem jest scena, w której mama proponuje Samkowi wspólne pieczenie ciasteczek.

Warto też zwrócić uwagę na rysunki autorstwa Pauliny Engen – proste, czarno-białe, choć tak dalekie od „disneyowskiej stylistyki”, stanowią doskonałe uzupełnienie tekstu, nie odwracają uwagi od treści.

Jeśli ktoś ma wątpliwości czy rzeczywiście da się połączyć wychowywanie małego dziecka z opieką nad dużym psem, a przy tym nie oszaleć, autorka tej książki jest najlepszym przykładem, że można. Samuel i Riko istnieją bowiem naprawdę. Nie wierzycie? Oto dowód – profil na portalu społecznościowym: Sam & Riko. 

Agnieszka Wiszowata napisała książkę niezwykle ciepłą i mądrą, bo bazę stanowiły jej własne doświadczenia. Jest tylko jedno niebezpieczeństwo – jeśli przeczytacie ją swojemu dziecku, niemal na pewno będziecie musieli/chcieli kupić/przygarnąć czworonożnego przyjaciela, tak więc alergicy – strzeżcie się!

fot. materiały wydawcy
fot. materiały wydawcy

Wydawca o książce:

To ja. A to Riko – mój najlepszy przyjaciel.
Riko i ja wszystko robimy razem: bawimy się, chodzimy na spacery i jeździmy na wakacje. Razem też jemy chrupki i parówki, ale tego nie mówcie mojej Mamie, bo będzie zła.

Riko jest z nami prawie od zawsze. Rodzice kupili go, kiedy byłem jeszcze bardzo mały, ale dobrze pamiętam ten dzień. Na początku wszystko wyglądało, jakby to była zwykła niedziela…

Sam to prawdziwy chłopiec. Riko to jego pies.

Sam i Riko wszystko robią razem. Wspólnie poznają świat, jeżdżą na wakacje i uczą się nowych rzeczy. Sam i Riko mają też wspólne smutki…

Książka powstała z myślą o dzieciach marzących o kudłatym przyjacielu i ich rodzicach, którzy obawiają się, że małe dziecko i szybko rosnący, czworonożny przyjaciel pod jednym dachem to szaleństwo…

Mały chłopiec i jego wielki biały pies udowodnią Wam, że jest inaczej.

Tytuł: Sam &Riko

Autor: Agnieszka Wiszowata, Paulina Engen

Wydawca: Novae Res

Rok wydania: 2015

Ilość stron: 54

Oprawa: twarda

Reklamy

„gwiazdozbiór psa” – peter heller

Kiedy termometr za oknem dobije do 27 kresek (powyżej zera oczywiście), znak to, iż pora na wakacyjne lektury. Co prawda 27 stopni odnotowaliśmy już jakiś czas temu, ale obowiązki sprawiły, że dopiero na początku lipca miałam okazję zastanowić się nad tym, co by tu można podrzucić koleżankom i kolegom do wakacyjnego plecaka. I mam już pierwszą, tegoroczną książkę-faworytkę.

Bestseller Petera Hellera to z pozoru ten typ książki, która nie może niczym zaskoczyć. Dedukuję to z… opisu na okładce. Gdy wzrok, kolejny raz, zatrzymuje się na słowach wskazujących, że akcja dzieje się w postapokaliptycznym świecie, człowiek zaczyna się zastanawiać, co też u licha nowego można jeszcze o tym napisać? Ludzkość wybito w literaturze i filmie na dziesiątki jeśli nie setki sposobów, choć najpopularniejsze to wciąż meteoryt, broń nuklearna i epidemia. I epidemią właśnie załatwił Heller gatunek Homo sapiens w swojej powieści.

„Gwiazdozbiór psa” to świat opisany przez pryzmat losu jednostki, głównym bohaterem i narratorem zarazem jest Hig, mężczyzna w sile wieku, który podczas epidemii grypy, stracił całe swoje życie. Jego domem od lat jest hangar na lotnisku, najbliższym przyjacielem – pies Jasper, rodziną – Bangley, jedyny zdrowy człowiek w okolicy, pasją – latanie cessną z 1956 roku. Podczas jednego z lotów, Hig słyszy w radiu głos człowieka. Wspomnienie tego głosu nie daje mu spokoju. W końcu wyrusza na poszukiwania.

Fabuła może niezbyt odkrywcza, bowiem motyw podróży powtarzany jest w literaturze od lat, tyle że… nie o akcję tu chodzi. Powieść Hellera jest jak rozpaczliwy głos człowieka w pustej przestrzeni. Główną rolę grają emocje bohatera. „Gwiazdozbiór psa” jest próbą odpowiedzi na pytanie, gdzie jest granica wytrzymałości człowieka. Jest też studium samotności i rozpaczy, opisem bólu po stracie przyjaciela i odradzającej się woli życia. Właściwie to nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek wcześniej, w jakiejkolwiek książce odnalazła tak przejmujący obraz owej, wspomnianej już, samotności, ale też mało znam piękniej namalowanej słowem nadziei. Bo to właśnie nadzieja stanowi zakończenie tej opowieści.

Krótko mówiąc, książka godna miana „bestseller”. Polecam bardzo:

http://www.insignis.pl/book/index/74/Gwiazdozbior-psa.html