bloga natura

No i kto by pomyślał, że zostanę blogerką? No bo jak się już ma tego bloga to chyba znaczy, że się jest blogerem? Jeśli tak, to teoretycznie jestem, choć praktycznie zupełnie się nie poczuwam. Wrzosy na biurku chyba też nie czują różnicy. Wszystko im jedno jaka strona jest akurat otwarta, komputer burczy tak samo irytująco i złośliwie. Zazwyczaj kiedy ludziom przypisuje się jakąś funkcję, za chwilę okazuje się, że idzie za tym szereg zobowiązań. A tu co? Piszesz kiedy chcesz, o czym chcesz i jak chcesz. Czego więc chcieć więcej? To całkiem miłe uczucie oszukiwać siebie codziennie, że jest się wolnym człowiekiem. Wolnym od ludzkich spojrzeń, od tradycji, trendów, konwenansów, od „wypada” i „nie wypada”. Wolnym od nakazów i zakazów, od konieczności dokonywania wyborów (mniejszego zła zazwyczaj), od przypadkowych zranień, gdy rykoszetem dostajesz po głowie. Wolnym od próżni codzienności… blogi to krzyki ciemiężonych, odrzuconych, poranionych, cierpiących, nieprzystosowanych społecznie, wtopionych w tłum wewnętrznych indywidualności, zbyt rzadko zauważanych, by warto było wysłuchać ich szeptu.

dystans do ciała

Niedawno zmarła Sylvia Kristel, kobieta przez wielu uważana za „początek” filmu  erotycznego, a w każdym razie za niekwestionowaną ikonę tegoż gatunku. Oglądałam w życiu chyba ze dwa filmy erotyczne i tak się złożyło, że jednym z nich był ten z S. Kristel w roli głównej czyli „Emmanuelle” z 1974 roku. O filmie i samej aktorce przypomniał mi niedawno artykuł znaleziony w zeszłorocznym numerze „Newsweeka” w dodatku „Kobieta” (na mojej wsi zapadłej nie ma dostępu do internetu, ale zawsze można znaleźć gdzieś zachomikowany numer jakiegoś tygodnika, miesięcznika itp.). Wywiad z aktorką to nie tylko wspomnienia związane z kręceniem „Emmanuelle”, ale też niesamowity dystans do życia, do świata, do siebie i do własnego ciała. Polecam: http://kobieta.newsweek.pl/sylvia-kristel–emmanuelle-30-lat-pozniej,80358,1,1.html

„a na imię jej będzie Aniela” – marcin wroński

Trzecia część cyklu o komisarzu Maciejewskim autorstwa Marcina Wrońskiego. Doskonały kryminał od początku do końca. Nie czytałam wcześniejszych części, więc obawiałam się nieco uczucia zagubienia, często towarzyszącego lekturze kolejnych książek w serii bez znajomości początków historii. Tutaj jednak okazało się, że Wroński stworzył prawdziwy majstersztyk – zero dyskomfortu, ta książka stanowi odrębną całość, pełną i logiczną. Fantastycznie dozowane napięcie. Doskonale, z detalami zbudowane tło historyczne. Lublin w okresie II wojny światowej okazuje się być idealnym miejscem do popełniania zbrodni. Już dawno nie zamykałam książki z uczuciem, że nie mam jej zupełnie nic do zarzucenia. Świetna! Polecam bardzo: http://wab.com.pl/?ECProduct=1093&ec=kryminaz—sensacja–thriller

żałoba – wymóg społeczny?

Ludzie odchodzą. Niezależnie od naszej woli. Za to zależnie od tego, w której części świata mieszkamy, oczekuje się od nas bardzo konkretnego zestawu gestów i uczuć, mającego poświadczać nasz ból po stracie bliskiej osoby. Niby żałoba jest sprawą indywidualną – nikt nie ma odwagi temu zaprzeczyć, ale jeśli tylko ten indywidualizm wykracza poza to, co ogólnie przyjęte, narażamy się na społeczny ostracyzm.

W czerwcu zmarła Magda Prokopowicz, założycielka Fundacji Rak’n’Roll, bohaterka filmu „Magda, miłość i rak”. Kilka miesięcy później portale internetowe i prasa rozpisywały się o związku męża Magdy – Bartka z Haliną Mlynkową. Monika Jaruzelska zaprosiła wdowca do swojego programu „Bez maski”. Powstał niezwykły, poruszający wywiad, szczery do bólu, a w przypadku niektórych do oburzenia. Bardzo polecam: http://monikajaruzelska.natemat.pl/35095,zycie-po-zyciu-czyli-o-smierci-bez-patosu